wtorek, 16 października 2018

Wroclove




Żyjąc w ciągłym biegu między dwoma miastami, domem i pracą, łatwo jest się zmęczyć, wypalić. Pędząc z punktu do punktu kątem oka zauważam jak szybko i bezpowrotnie zmienia się świat wokół. Nie ma w nim czasu na oddech, bycie tu i teraz, z najbliższymi, z naturą, z samym sobą. Łatwo jest się w tym zatracić i odpowiednio trudno przywrócić utracony balans. Dlatego lubię takie dni, jak ten , kiedy mogę zwolnić, nabrać dystansu, odpocząć. A jak u mnie wygląda taki reset?
Korzystając z wyjątkowo pięknej i cieplej jesieni, chwytam aparat do ręki i ruszam na przechadzkę po mieście. Tym razem mój wybór padł na Botaniczny Ogród w sercu mojego kochanego Wrocławia. Miejsce niezwykłe, magiczne , szczególnie o tej porze roku i zdecydowanie warte zarezerwowania dla niego całego popołudnia.

Living in a constant rush between two cities, home and work can easily lead you to tiredness, or you can just feel burnt out. Rushing from one place to another, I see how quickly and irrecoverably change the world around me. There is no place to take a breath, be here and now, with my family, with nature, with myself. It’s easy to get lost in it and it’s difficult to find a balance as well. That’s why I like days like this one, days when I can slow down, get perspective, rest. And how does this reset looks like for me?
When the weather is fine, I take a camera and go for a long walk around the town. This time I choose Botanical Garden in the heart of my favorite city, Wroclaw. This magical place is definitely worth seeing, especially now, in all these beautiful autumn colors. 









czwartek, 20 września 2018

Montreal



Lato minęło tak szybko jak ciepłe promienie zachodzącego Słońca. Tymczasem na drzewach złocą się pierwsze liście, a zamiast tropikalnych owoców na naszych stołach goszczą polskie  jabłka i orzechy z babcinego sadu. Jesień tuż tuż , a wraz z nią i wspomnienia. Tym razem z pięknego Montrealu. Miasta, w którym stare spotyka się z nowym , i które jak żadne inne w subtelny sposób oddaje europejskiego ducha w kanadyjsko-amerykańskim  świecie. Zapraszam na spacer jesiennymi ulicami Montrealu...

Summer has gone as fast as warm rays of the setting sun. Meanwhile, first leaves become gold and instead of tropical fruits now we can enjoy more polish apples and nuts from granny’s garden. Fall is just around a corner and so are my memories. This time they take me to beautiful Montreal. City where the old meets the new, city which like any other reflects the European spirit in the Canadian -American world. Let’s go for a walk down the autumn streets of Montreal... 










czwartek, 6 września 2018

Last days of Summer


Lato od zawsze kojarzyło mi się z ciepłymi promieniami Słońca, zalewającymi złotą poświatą wszystko dookoła. Może to właśnie dlatego to moja ulubiona pora roku. Zachody Słonca są wtedy najdłuższe i najpiękniejsze. Tak samo czarujące zarówno na wsi, jak i w mieście. 
A jaka jest Wasza ulubiona pora roku? :)

Summer always made me think of the warm rays of the sun. Maybe that's why it is my favorite season. Sunsets are then and only then the prettiest and the longest, equally charming in the country and in the city. 
And what's your favorite season? :)


Back to Top